091006

Konkurs "Młodzieżowy Mistrz Ortografii Podkarpacia"

6 października odbył się I etap organizowanego przez Uniwersytet Rzeszowski Konkursu dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych "Młodzieżowy Mistrz Ortografii Podkarpacia". Uczestniczyło w nim 70 uczniów ze wszystkich klas. Patronat nad przeprowadzeniem etapu szkolnego przejęła Pani Dyrektor mgr Jadwiga Bryniarska wraz z nauczycielami bibliotekarzami: mgr Agnieszką Wilińską-Gol, mgr Elżbietą Sokołowską, , mgr Elżbietą Jaworską. Dyktando odczytane zostało przez mgr Iwonę Stachowicz.

Do etapu międzyszkolnego przechodziły prace tych, którzy zdobyli co najmniej 75% z całości punktów.

Komitet Organizacyjny Konkursu zakwalifikował do II etapu następujących uczniów:
1. Aleksandra Rogulska - klasa 1C - 84%
2. Maciej Szuba - klasa 3D - 79%
3. Ewelina Rogulska - klasa 2A

II etap Konkursu odbędzie się 21 listopada w budynku Uniwersytetu Rzeszowskiego. Życzymy powodzenia!.

W naszej szkole wyżej wspomniany konkurs ortograficzny połączony był z dotychczasowym konkursem językowym, organizowanym rokrocznie przez nauczycieli bibliotekarzy pod hasłem: „Z polszczyzną na co dzień”. Uczniowie musieli zatem dodatkowo zmierzyć się z zadaniami testowymi z gramatyki, które wbrew pozorom nie były łatwe.

Największą trudność sprawiło m.in. utworzenie nazw mieszkańców podanych miejscowości.
 tak np. od nazwy Głuchołazy (gdzie poprawna forma brzmi głuchołazianin) – niektórzy utworzyli nazwy: głuchłazin, głuchołazowiec, głuchołaz
Pyzdry
– poprawna forma: pyzdrzanin – niepoprawnie: pyzdran, pyzdrowiec
Nisko - poprawna forma: niżanin - niepoprawnie: nisczanin, niskończyk

Sporo problemów sprawiło też uzupełnianie przysłów. Zgadnijcie po czym można poznać przysłowiowego kota? Okazało się, że po omacku, butach, głosie, oczach, uszach, krokach, łbie, a nawet po właścicielu. Tymczasem prawidłowo powinno być: Znać kota po pazurach.

A co biednemu dzieje się w oczy? Otóż: Biednemu zawsze bogaty w oczy sypie. Biednemu zawsze nikt w oczy nie patrzy. Biednemu zawsze piasek w oczy leci lub dobrze w oczy patrzy. Poprawnie przysłowie to brzmi: Biednemu zawsze wiatr w oczy wieje.

Kto lub co może być darowane i gdzie się temu komu lub czemu nie zagląda? Darowanemu skazańcowi nie zagląda się w oczy. Darowanemu człowiekowi nie zagląda się w talerz. Darowanemu psu nie zagląda się w pysk. Darowanemu życiu nie zagląda się w uszy. Poprawnie: Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.

Od czego nie rozboli nas głowa? Na pewno od nauki, myślenia i…głupoty. Tymczasem to od przybytku głowa nie boli.

Zwycięzcy konkursu językowego to:
Natasza Żak 2a LO                 - I miejsce
Aleksandra Rogulska 1c LO  - II miejsce
Paulina Bernat 1d LO             - III miejsce
Monika Ślanda 1a LO            - III miejsce

16 listopada w auli szkolnej odbyło się uroczyste podsumowanie Konkursu Ortograficznego i Językowego oraz wręczenie cennych nagród.

Wszystkim uczestnikom konkursu gratulujemy!!!

Prace uczestników konkursu znajdują się do wglądu w bibliotece szkolnej.

Poniżej można sprawdzić sobie poprawność ortograficzną dyktanda „Mrzonki Chryzostoma Rzeżuchy”.

 

Strudzony długotrwałą wędrówką w strugach rzęsistego deszczu, znużony oczekiwaniem na lepszą aurę dwudziestotrzyipółletni obieżyświat nagle zamarzył o nicnierobieniu. Minął pola, gdzie piętrzyły się niedojrzałe jeszcze kłosy jęczmienia, owsa i pszenżyta, wszedł na rozstaje dróg i pod najbliższym przydrożnym drzewem umościł sobie legowisko. Półleżąc, poobserwował ciemnogranatowe niebo, po czym przymrużył oczy i oddał się słodkiemu nieróbstwu. Był w samym środku Pojezierza Kaszubskiego, niedaleko góry Wieżycy, u podnóża której wije się rwąca rzeka Wierzyca. Myśli jednak poprowadziły go gdzie indziej. Oto zobaczył się jako globtrotera przemierzającego egzotyczne państwa, takie jak: Bangladesz, Ghana, Tadżykistan, zwiedzającego w ogromnym żarze miasta: Bangkok, Miami, Marrakesz, zdobywającego Kilimandżaro i szukającego śladów ponadtysiącletniej arki Noego na górze Ararat. Na pewno marzyłby jeszcze, ale przenikliwy chłód wytrącił go znienacka z jakże błogiego półsnu, a i głód już zahaczył o niewypełniony żołądek. Nie znalazłszy blisko żadnej gastronomii, wsiadł do czółna i chyżo popłynął nurtem Wierzycy do Kościerzyny, po czym przesiadł się na hulajnogę i popruł do Wejherowa. Tam w pierogarni, tuż obok herbaciarni na ulicy 3 Maja, w ekspresowym tempie, niemal w okamgnieniu pochłonął michę pierogów ze skwarkami. Co tam risotto, sushi, lasagne, tortilla w McDonald czy mule prosto z Morza Północnego. Pierogi są naprawdę supertrendy - spuentował nasz bohater i zaspokoiwszy głód, poczuł hart ducha i ruszył dalej. By nie dopadła go chandra z powodu nieustającego dżdżu, wyobraził sobie, że mknie na swoim zużytym sześćdziesięcioletnim harleyu, a perłowoszara poświata księżyca rozświetla mu zszarzałą już ku wieczorowi drogę, którą niechybnie czmychnie do leśniczówki na nocleg.

(C) 2010 Zespół Szkół Licealnych w Leżajsku